|
sobota, 26 lutego 2005
DONALD, MAŁE TEŻ WZIĘLI
Szczerze mówiąc, bomby atomowe nic mnie nie obchodzą. Może gdybym się urodził w latach czterdziestych, może gdybym skończył lekturę eseju Orwella "Bomba atomowa i Ty", może gdybym był Lemem, wtedy może. A tak, to w wiadomości pociąga mnie tylko imię. Donald. W konteście małych bomb atomowych brzmi komicznie. Przedszkolnie nawet. OPINIA LŻEJSZA NIŻ PIÓRO
Dobra. Powiem wprost. Zaniedbuje się z tym blogiem, ale jak czasem coś ciekawego mi wpadnie w ręce, przeklejam do archiwum. A dziś wygrzebuję. To co macie przed sobą, to jakaś historyczna zaprzeszłość, ale i tak bawi. Na którą, to znaczy po której, chcesz wejść stronę? He he. Ze wszystkiego najbardziej podoba mi się pióro. To są "Opinie lżejsze niż pióro". Obiecuję, że będzie częśćiej.
niedziela, 26 grudnia 2004
NARKOTYKI SĄ FAJNE
http://en.wikipedia.org/wiki/Ernst_J%FCnger
W Awanturniczym Sercu pojawia się myśl Jungera o tajnym zakonie Schandystów, który niewidzialnym promieniowaniem łączy wszystkich "kąsaczy" (jakby powiedziała moja żona) na wspólnej kolacji, której głównym daniem jest ...świat. Nigdy nie zostałem zaproszony do tego zakonu. Ale czasem mam wrażenie jakbym już do niego należał. Primo: czytałem i lubię Tristrama, po drugie primo kąsam takie wpisy jak ten powyżej, aha i brałem primo LSD. A teraz o co chodzi. Bo tu wszystko się ze sobą wiąże. Otóż, tak jak wielu młodych ludzi, przeżyłem w swych metafizycznych młodzieńczych zainteresowanie narkotykami. I tak jak wielu młodych ludzi, gdy brakowało ich na osiedlu - tak jak to było u mnie - szukałem ich w literaturze, by dopiero potem próbować w rzeczywistości. Stąd taka popularność "Niemytych dusz" Witkacego, "Opowieści opiumisty" de Quincey'a czy nie pamiętam już której z książek Huxley'a (no i oczywiście marketoidalnego kontynuatora tych literackich nurtów - wielkiego Castanedy). Wiem, że czułki takiego narcotics-driven czytelnika nastawione są głównie na używki i to co dzieje się ze światem po ich zażyciu. Niestety wiem też, że takie widzenie literatury wypacza także ją samą - okazuje się, że jedyne co może zaoferować takim "małolatom" Witkacy czy Wilde to halucynacje. I to też najlepiej widać w tym kawałku Wikipedii. Nieważny anarchizm Jungera, nieważny moralizm, nieważny wkład w powstrzymanie skamielenia niemieckiej duszy - ważne są LSD, eter i haszysz. Od razu widać kto ten fragment pisał. Raczej nie erudyta, raczej nie literaturoznawca, na pewno nie historyk idei. Przeciętny gówniarz też raczej nie - za dużo w tym wiedzy - ale z pewnością był to ktoś kto wyrastał w podobnych młodzieńczych zainteresowaniach i być może dalej ich nie opuścił... A jak to się ma do Zakonu Schandystów? Schandyści wiedzą. PS Polecam ostatnio wydane Promieniowania. Choć nahalnie porównywane z Bobkowskim, mają niebagatelny i zupełnie inny od zapisków naszego ekonomisty urok.
środa, 22 grudnia 2004
HEJ! HO! WSZYSCY JESTEŚMY NIEUCZCIWI
http://www.trybuna.com.pl/n_index.php?sel=aneks&date=20041029&code=2004102923
Niesamowity tekst. Niesamowity. Nawet jeśli pominąć jego treść, to jego ton wyraźnie kojarzy się z dobrą przedszkolanką, która mówi do przedszkolaków, albo - co bardziej prawdopodobne - do rezydentów domu starców. Wiem, że dawni Ubecy potrzebują prostych wyjaśnień, ale nie wiedziałem, że zdziecinnieli aż tak.
wtorek, 23 listopada 2004
TAKEN-FROM-BBC
Wzięte z Gazety.pl, ale nie wiem skąd. Proszę spojrzeć jak wszystkie wpisy układają się w jeden piękny schodkowy dialog. Jak wiersz. I ta mądrość namaszczona po angielsku. Dla większego efektu radziłbym może użyć popularnego w angielskim dasha: taken-from-BBC. Ale i tak, już teraz Nikt-nie-podskoczy. NAJWAŻNIEJSZY CAŁUS W PAŃSTWIE
I ja tak sobie myślę, że jednak para nasza prezydencka miłościwa to nie jest taka para jak Havlów, żeby robić z tego taki sweet. A nadto jeszcze gdy lecą im notowania na łeb na szyję, to Gazeta im robi album, tkliwy, żenujący album. Może przez taki album prezydentowi zostanie choć ze 20 procent poparcia. Każda metoda jest dobra.
piątek, 19 listopada 2004
NY 33/10
http://hereisnewyork.org//jpegs/photos/1250.jpg
Zdjęcie pochodzi z olbrzymich archiwów, które dokumentują zniszczenie WTC w NY 9 września 2001 i w ogóle chyba - bo nie przejrzałem ich całych - życie w NY. Napisy dodałem sam. Fascynujące! Bo w chwili gdy otworzyłem to zdjęcie na chybił trafił, zadziałałem mechanicznie. Pal sześć katastrofę, pal sześć kurz, wodę i smutek ludzi. Ja mam taką samą Nokię!!! Co prawda do tej pory nie wiedziałem jak się nazywa, ale jeden wpis w googla: "najpopularniejsza nokia" od razu odkrył mi jej nazwę. To Nokia 3310. Poetyka nazwy tego telefonu - poetyka skrótu numerycznego jest ta sama co w przypadku katastrofy. Kilka cyfr, które otwierają morze znaczeń. Ale tutaj - zebrane w jednym miejscu - znaczenia wchodzą ze sobą w konflikt i w rezultacie wzajem się anihilują. Umieszczonie razem tych cyfr kłóci się przecież z pojęciem żałoby, zaplanowanego marketingu i wywołuje dysonans. Już wcześniej przewidywalny w zdjęciu. Nie odkryłem go przecież, on czekał - jako wcześniejszy punkt charakterystyczny zdjęcia. A o takim wrażeniu pisał też Barthes w swojej Camera Luicida, gdy twierdził, że ów punkt - skupienie znaczeń w zdjęciu - przyciąga go osobiście, odruchowo, mechanicznie i cieleśnie. Ch** z Nowym Jorkiem, z WTC i terrorystami - na tym obrazku pokazali moją Nokię!
poniedziałek, 08 listopada 2004
sobota, 06 listopada 2004
wtorek, 02 listopada 2004
NAJLEPSZA MARKA TO MICROSOFT
http://serwisprasowy.pl/test.php?prev=1
Idea jest prosta. Na superbrandach też można zarobić. Wydaje się katalog, robi się case'y, kolejni marketerzy płacą za to aby się znaleźć w tym panteonie. A interes się kręci. Zabawne jest to, że w pierwszym rankingu najwspanialszych, najlepszych, najznakomitszych marek w Polsce (i wcale się nie wstydzę, że podaję najwyższy stopień stopniowania przymiotników) znalazł się ...Microsoft. Jak dla mnie i pewnie 95% procent ludzi z IT (pozostałe 5% przeszło szkolenia z Windowsa i nie może mówić prawdy) to dowód na to, że subiektywne opinie wymienionych w tym artykule ludzi (a to najznakomitsi, najznakomitsi ludzie marketingu) są do bani. Wolałbym żeby organizacja Superbrands zrobiła badania. Wyszło by, że na pewno nie Microsoft, tylko Ludwik, że na pewno nie Toyota, a pewnie VW, że raczej nie Aspirin, tylko Aspiryna, itd. Poza tym czego by nie mówić o badanich, tam mówią zwykli ludzie, a to podobno ich konkurs, a nie ekspertów, krórzy podobnie jak Microsoft od lat, w tym konkursie chyba dali ciała. No i dlaczego tu nie ma TPSA? |
|